Skaner kart płatniczych zabezpieczony

April 14th, 2008

Policjanci z warszawskiego Śródmieścia zabezpieczyli wczoraj na jednym z bankomatów w centrum miasta urządzenie do skanowania kart bankomatowych. Specjalnie przygotowany przyrząd skanował informacje zawarte na pasku magnetycznym karty, a kamera zainstalowana nad klawiaturą nagrywała numer PIN.

Wczoraj około 17.00 do komendy na warszawskim Śródmieściu zadzwonił klient banku, który zauważył, że na jednym bankomatów w centrum jest założone urządzenie do skanowania kart bankowych. Gdy policjanci przyjechali na miejsce, urządzenie do skanowania było już wyrwane. Po dokładnym obejrzeniu bankomatu, funkcjonariusze znaleźli jeszcze listwę umieszczoną ponad klawiaturą, a w środku zamontowaną kamerę, która rejestrowała numery PIN oraz przekaźnik.

Wszystkie elementy urządzenia zostały zabezpieczone i teraz zbadają je specjaliści. Policjanci sprawdzają nagrania z okolicznych kamer w celu ustalenia, kiedy i kto zamontował sprzęt do skanowania kart.

Przypominamy!

Przed wypłatą pieniędzy należy dokładnie obejrzeć bankomat. Należy sprawdzić, czy nic nie wzbudza naszych podejrzeń, czy nie ma dodatkowych elementów, których zwykle nie bywa w bankomatach. W przypadku jakichkolwiek podejrzeń należy zaniechać wypłaty i jak najszybciej powiadomić Policję.

Autor artykułu:

Śmierć była szybsza

April 14th, 2008

20 kwietnia w Częstochowie odbędzie się msza święta inaugurująca sezon motocyklowy 2008. Zabraknie na niej trzech motocyklistów, którzy w tym roku zginęli w wypadkach na stołecznych drogach i pasażerki czwartego z nich, która spadła z motoru wprost pod koła jadącego z tyłu samochodu. Niestety dla wielu motocyklistów jazda wciąż nie ma nic wspólnego z bezpieczeństwem i zasadami ruchu drogowego.

Każdego roku, wiosna to czas wyczekiwany przez wszystkich miłośników motocykli, rozpoczyna się sezon motocyklowy. Niestety dla wielu posiadaczy motorów jazda nie ma nic wspólnego z bezpieczeństwem i zasadami ruchu drogowego. Według policjantów z wydziału ruchu drogowego stołecznej Policji, zdecydowanie najczęstszą przyczyną wypadków na motorach jest nadmierna prędkość. Kolejne to: przecenianie swoich umiejętności kierowania motocyklem, przejeżdżanie na czerwonym świetle, wciskanie się między samochody, a w końcu zwykłe popisy. Wynika z tego, że większości tragicznych wypadków można by uniknąć, gdyby tylko motocykliści przestrzegali przepisów ruchu drogowego.

Corocznie policjanci z „drogówki” wzywani są do wielu wypadków z udziałem motocyklistów. Wielu z nich zostaje do końca życia kalekami, wielu ginie. Są to zazwyczaj młodzi ludzie, których umiejętności jazdy nie są adekwatne do mocy maszyn, którymi jeżdżą i którzy zapominają, że w zderzeniu z samochodem narażeni są na większe niebezpieczeństwo.

Na terenie Warszawy oraz dziewięciu przyległych powiatów w bieżącym roku doszło już do kilku wypadków z udziałem motocyklistów. Trzech z nich zginęło. W ostatnim, który miał miejsce w minioną środę (9 kwietnia) śmierć poniosła jadąca motorem pasażerka. 25-letni motocyklista jechał swoją hondą drogą nr 634. Towarzyszyła mu 23-letnia znajoma. Gdy przejeżdżali przez miejscowość Grabie Stare, kobieta odchyliła się do tyłu. Siła powietrza zepchnęła ją z motoru, wprost pod koła jadącego z tyłu samochodu. 23-latka zginęła na miejscu.

Dwa lata temu, w wypadkach do których doszło na terenie Warszawy i okolicznych powiatów, zginęło 9 motocyklistów, a 116 zostało rannych. W roku ubiegłym liczba ofiar śmiertelnych wyniosła 17, rannych zostało 130. Sprawcami tych zdarzeń byli w przeważającej większości sami motocykliści, którzy znacznie przekraczali dopuszczalną prędkość jazdy.

Dwa lata temu Komendant Stołeczny Policji, Naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego oraz Krajowy Duszpasterz Kierowców apelowali – „Z reguły ci młodzi w większości ludzie, którzy wchodzili w dorosłe życie z zawrotną prędkością, w jednym momencie „zdmuchnęli” jego płomyk i nadzieje, które wiązali z nimi ich najbliżsi. Czy osiąganie zawrotnych prędkości na „stalowych rumakach” było aż tyle warte? Czy chwila tej wątpliwej przyjemności, była warta poświęcenia życia? Dlaczego ci ludzie zapomnieli o bólu i rozpaczy, które stały się udziałem ich najbliższych? Nie bądźmy głusi na ryk silników motocyklowych, który już powoduje dreszcze strachu u mieszkańców Warszawy i okolic.”

Policjanci apelują do wszystkich uczestników ruchu drogowego o szczególną rozwagę. Pamiętajmy: dobrym kierowcą nie jest ten, komu wydaje się, że potrafi dobrze jeździć, ale ten, kogo umiejętności przewidywania przewyższają umiejętności jazdy.

Autor artykułu:

“Ząbek” i “Mordziaty” znowu za kratkami

April 11th, 2008

Andrzeja N. ps. „Ząbek” i Pawła Ch. ps. „Mordziaty”, związanych z żoliborskim środowiskiem złodziei samochodów, zatrzymali policjanci z wydziału dw. z przestępczością samochodową KSP i funkcjonariusze z Bielan. Obu zarzuca się kradzieże i paserstwo głównie samochodów dostawczych z Warszawy i okolic. W ubiegłym roku w tej sprawie zatrzymano już szefów szajki: Sylwestra K. ps. „Prezes” i Marcina T. ps. „Toporek” oraz zlikwidowano „dziuplę” samochodową pod Płońskiem.

Przypomnijmy. Na początku listopada stołeczni policjanci wpadli na trop „dziupli” niedaleko Płońska. Wszystko wskazywało na to, że właśnie tam przechowywane są i demontowane pojazdy kradzione w Warszawie i okolicach. Kiedy funkcjonariusze wkroczyli na posesję, znaleźli tam dwa volkswageny golfy oraz rozebranego na części volkswagena transportera. Wszystkie auta zostały skradzione kilka dni temu w stolicy. Zatrzymano właściciela posesji, 51 – letniego Stanisława B. Później w zasadzkę wpadli jeszcze szefowie grupy: Sylwester K. ps. Prezes”, „Kubeł” (l. 45) i Marcin T. ps. „Toporek”(l. 31). Ten ostatni przyjechał fiatem pandą, skradzioną kilkadziesiąt minut wcześniej w Ursusie. W ręce funkcjonariuszy wpadł również 49 – letni Cezary W. To on „pilotował” Marcina T. pomagając mu doprowadzić skradzionego fiata do dziupli. Przy obu mężczyznach znaleziono krótkofalówki, za pomocą, których kontaktowali się między sobą.

Od chwili, kiedy w listopadzie ubiegłego roku policjanci z warszawskiej „samochodówki” zlikwidowali „dziuplę” samochodową pod Płońskiem i zatrzymano cztery osoby zamieszane w nielegalny proceder, funkcjonariusze wiedzieli, że na tym nie koniec. Z ustaleń policyjnych wynikało, że do zatrzymania pozostały jeszcze inne osoby. Ich zatrzymanie było tylko kwestią czasu.

W nocy wpadł w ręce Policji na Żoliborzu 41-letni Andrzej N. ps. Ząbek”, a późnym popołudniem 33-letni Paweł Ch. Ps. „Mordziaty”. Obaj są doskonale znani Policji, w przeszłości byli wielokrotnie karani. Ten ostatni kilka miesięcy temu opuścił zakład karny, gdzie odbywał karę 4,5 roku pozbawienia wolności za kradzieże aut. Zatrzymani mężczyźni związani byli z żoliborskim środowiskiem złodziei samochodowych. Działali w jednej grupie z „Prezesem” i „Toporkiem”. Jak wynika z policyjnych ustaleń, szajka trudniła się głównie kradzieżami samochodów dostawczych. Upatrzone auta kradli zarówno w samej Warszawie, jak i jej okolicach. Obaj usłyszeli zarzuty kradzieży i paserstwa, za co grozi im do 10 lat więzienia. Sąd zdecydował już o ich trzymiesięcznym tymczasowym aresztowaniu.

Policjanci z wydziału dw. z przestępczością samochodową wiedzą, że to jeszcze nie koniec tej sprawy. Obecnie badają wzajemne powiązanie osób działających w grupie i zapowiadają w najbliższym czasie kolejne zatrzymania.

Autor artykułu: ak

Ciężarowym samochodem z 3 promilami

March 26th, 2008

Do policyjnego aresztu trafił kierowca ciężarówki, który właśnie wracał po rozładunku do firmy. Grzegorz P. wpadł podczas kontroli auta na ulicy Wojciechowskiego. Mężczyzna miał prawie 3 promile alkoholu we krwi. Policjanci odebrali mu prawo jazdy. Wkrótce zajmie się nim sąd.

Wszystko wydarzyło się wczoraj, kilkanaście minut po 22:00. Policjanci postanowili skontrolować jadącą ul. Wojciechowskiego ciężarówkę. Już podczas rozmowy z kierowcą mundurowi wyczuli woń alkoholu. Mężczyzna powiedział policjantom, że wraca po rozładunku do siedziby firmy. Gdy funkcjonariusze zapytali go, czy spożywał alkohol, stanowczo zaprzeczył.

Kierowca został jednak zbadany na zawartość alkoholu w organizmie. Po chwili okazało się, że miał on prawie 3 promile alkoholu we krwi. W tej sytuacji nie mogło być mowy o dalszej jeździe. Grzegorz P. trafił do komisariatu przy ulicy Sosnkowskiego, a następnie do policyjnego aresztu.

Policjanci zatrzymali prawo jazdy kierowcy. Dziś dochodzeniowcy przesłuchają zatrzymanego i postawią mu zarzut prowadzenia samochodu pod wpływem alkoholu. Grzegorz P. na pewno odpowie za swoje nieodpowiedzialne i bezmyślne zachowanie. Za kierowanie w stanie nietrzeźwości grozi mu kara nawet do dwóch lat pozbawienia wolności.

Autor artykułu:

Wpadł po 2 latach poszukiwań

March 26th, 2008

Nieco ponad 2 lata ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości 35 letni Adam G. Wczoraj ku jego wielkiemu zaskoczeniu wolscy kryminalni przerwali tę ” przygodę z wolnością”. Bez jakiegokolwiek oporu oddał się w ręce policjantów. Mężczyzna był poszukiwany listem gończyn, ponieważ nie stawił się po przepustce do zakładu karnego, gdzie odbywał wyrok 12 lat pozbawienia wolności za zabójstwo.

W 1998 roku na 12 lat pozbawienia wolności sąd skazał Adama G. za usiłowanie zabójstwa. Po 8 latach mężczyzna wyszedł na pierwszą przepustkę. Niestety od tamtego czasu (stycznia 2006 roku) ślad po nim zaginął. Nie powrócił w wyznaczonym terminie do więzienia. Wszczęto, więc poszukiwania i wystawiono list gończy. Sprawa trafiła do wolskich kryminalnych.

Żmudne, mozolne i czasochłonne poszukiwania, przyniosły oczekiwany efekt. Wczoraj wieczorem policjanci pojechali do Ursusa. I to tym razem był strzał w dziesiątkę. Z ustaleń poczynionych przez kryminalnych wynikało, że Adam G. właśnie tam ze swoją przyjaciółką wynajmuje mieszkanie. Gdy policjanci weszli do lokalu Adam G. był całkowicie zaskoczony i stwierdził, że kiedyś to musiało nastąpić.

35-latek trafił do policyjnej celi skąd zostanie przewieziony do zakładu karnego, gdzie odbędzie resztę wyroku.

Autor artykułu:

Nie doręczył 12 tysięcy listów

March 26th, 2008

Bielańscy policjanci zatrzymali 20-letniego kuriera, który nie dostarczył około 12 tysięcy listów. Mężczyzna pozbył się 3 tysięcy przesyłek, wyrzucając je do pobliskiego kontenera na śmieci. Pozostałe 9 tysięcy listów przechowywał w swoim mieszkaniu Grozi mu za to kara do 2 lat pozbawienia wolności.

Pod koniec ubiegłego tygodnia do komendy przy ulicy Żeromskiego, zgłosił się przedstawiciel jednej z firm kurierskich, który poinformował, że od trzech miesięcy do klientów, których obsługiwała jego firma nie docierają listy. Początkowo wzbudziło to zdziwienie kierownictwa firmy, a później niepokój, gdy okazał się, że niezadowolonych klientów jest coraz więcej. W firmie przeprowadzono, więc kontrolę. Wtedy okazało się, że nie zostało dostarczonych kilkanaście tysięcy przesyłek. Ustalenia poczynione przez kierownictwo firmy wykazały, że nowo przyjęty pracownik od początku swojej pracy pobrał 18 tysięcy listów, z czego na pewno kilkunastu tysięcy nie dostarczył do odbiorców.

Bielańscy policjanci po otrzymaniu tej informacji natychmiast zajęli się sprawą. Udali się do mieszkania 20-letniego Łukasza S. W lokalu przy ul. Zgrupowania Żubr w różnych miejscach (w szafach, kanapach) znaleźli około 9 tysięcy różnego rodzaju listów i przesyłek. Z części z nich powyjmowane były różne załączniki, część w ogóle nie została otworzona. Łukasz S. przyznał się, że to właśnie on nie dostarczył tych przesyłek. Policjanci ustalili, że młody człowiek pobierał dodatkowe przesyłki do rozniesienia poza dziennym limitem, za które miał dodatkowo płatne. Ilość korespondencji zaczęła przerastać jego możliwości, więc zaczął przechowywać korespondencję w domu i roznosić ją w późniejszym terminie. Gdy liczba przesyłek przekroczyła kilkanaście tysięcy, zaczął się pozbywać najstarszych listów.

Łukasz S. przyznał się, że nie doręczył około 12 tysięcy przesyłek. Około 3 tysięcy listów zdążył zniszczyć i wyrzucić do kontenera na śmieci. Pozostałe 9 tysięcy chłopak przechowywał w domu. Część z tych listów była pootwierana, część była nieuszkodzona. Dopiero wyniki kontroli pozwolą na dokładne ustalenie, ile i do kogo nie została doręczona korespondencja.

20-latkowi przedstawiono zarzut za zniszczenie i ukrywanie korespondencji. Grozi mu za to do 2 lat więzienia. Z pewnością korespondencja w najbliższym czasie zostanie dostarczona adresatom.

Autor artykułu:

Alkohol i brawura przyczyną wypadku

March 10th, 2008

30-letni kierowca samochodu osobowego został zatrzymany przez policjantów po tym jak staranował mur ogrodzeniowy przy jednym z osiedlowych bloków i wjechał do przydomowego ogródka. Mężczyzna odpowie teraz za jazdę po alkoholu i spowodowane zniszczenia.

Patrolujący ulicę wolscy policjanci zostali wczoraj powiadomieni o niecodziennym zdarzeniu. Świadkowie informowali o kierowcy, który podczas brawurowej jazdy ulicami Warszawy stracił panowanie nad kierownicą, wpadł w poślizg, a następnie staranował mur i wjechał do osiedlowego ogrodu.

Przybyli na miejsce funkcjonariusze przebadali alkomatem kierującego. 30 – letni Maciej P miał 2 promile alkoholu we krwi. Noc spędził w izbie wytrzeźwień. Dzisiaj zostanie przesłuchany. Mężczyzna odpowie za jazdę w stanie nietrzeźwości oraz za spowodowane zniszczenia.

Autor artykułu:

Boa tęczowy znalazł nowy dom

March 7th, 2008

Do warszawskiego ogrodu zoologicznego trafił wąż boa, zabezpieczony w październiku ubiegłego roku przez policjantów z Otwocka. 4-letni boa tęczowy „zamieszkał” w terrarium, otoczony fachową opieką.

Zabezpieczony przez policjantów z Otwocka, w październiku 2007 roku w Sobienich Jeziorach, boa tęczowy trafił zgodnie z poleceniem Sądu do warszawskiego ogrodu zoologicznego. 4-latek dobrze zniósł podróż do swojego nowego domu. Była to w jego życiu kolejna przeprowadzka. Wąż, objęty ochroną konwencji waszyngtońskiej CITES, został otoczony fachową opieką pracowników terrarium.

Przypominamy, że handel i posiadanie zwierząt i roślin objętych Konwencją o Międzynarodowym Handlu Dzikimi Zwierzętami i Roślinami Gatunków Zagrożonych Wyginięciem(CITES) wymaga spełnienia określonych warunków. Niestety nie wszyscy wiedzą, że nabywając pewne gatunki fauny i flory, bez wymaganych zezwoleń, popełniają przestępstwo. Konwencja Waszyngtońska CITES wyraźnie określa sposoby ochrony, a także sprzedawania i kupowania takich zwierząt lub roślin.

Aby zakup odbył się zgodnie z prawem, osoba posiadająca dany okaz musi mieć odpowiednie dokumenty, które potwierdzają legalność danego zwierzęcia. W przypadku przywozu okazów na terytorium UE dokumentami stwierdzającymi ich legalne pochodzenie jest kopia dla posiadacza okazu dokumentu importowego CITES, poświadczona przez organ celny.

W przypadku pozyskania okazu ze środowiska naturalnego, dokument będzie stanowić oryginalna zgoda Ministra Środowiska (dotyczy pozyskana na terenie Polski). Jeżeli okaz pochodzi z hodowli dokumentem stwierdzającym legalność będzie dokument wydany poprzez właściwego miejscowo powiatowego lekarza weterynarii, ale hodowla musi spełniać wymagania ustalone w przepisach Wspólnotowych.

Autor artykułu: mm, aw

Dotkliwie pobił byłą żonę

March 6th, 2008

Policjanci z Bielan zatrzymali 32- letniego Huberta S. Mężczyzna dotkliwie pobił swoją byłą żonę. Zrozpaczonej kobiecie pomógł sąsiad, który na miejsce wezwał Policję i pogotowie. Jak się okazało dramat rozgrywał się w tym domu od 8 lat. Teraz mężczyzna odpowie za znęcanie się na swoją rodziną.

Pod numer alarmowy Policji zadzwonił mężczyzna, który powiadomił oficera dyżurnego, że przybiegła do niego zapłakana i zakrwawiona sąsiadka. Były mąż kobiety, będąc pod wpływem alkoholu urządził w domu awanturę, a następnie dotkliwie pobił Edytę S. Dyżurny od razu wysłał tam patrol. Mundurowi błyskawicznie byli na miejscu.

Jak się okazało 32-letni Hubert S. późnym wieczorem wrócił do domu i mając nieuzasadnione pretensje, dotkliwie pobił byłą małżonkę. Kobieta powiedziała policjantom, że taka sytuacja trwa już od 8 lat. Zgłaszała już fakt pobicia jej przez męża na policji, ale mąż zawsze ją przepraszał. Wycofywała, więc zawiadomienia, licząc na to, że taka sytuacja więcej się nie powtórzy. Po rozwodzie ze względu na dobro ich dziecka, postanowiła dać mężowi jeszcze jedną szansę. Niestety były mąż nie skorzystał z tej szansy. Tak dotkliwie pobił kobietę, że z urazami szczęki trafiła do szpitala. Świadkiem całej awantury była ich 9-letnia córka.

Policjanci zatrzymali agresywnego 32-latka. Badanie alkomatem wykazało 2,3 promila alkoholu w jego krwi. Pijany mężczyzna został przewieziony do izby wytrzeźwień. Dzisiaj mężczyzną zajęli już się bielańscy dochodzeniowcy. Przedstawili mu zarzut za znęcanie się fizyczne i psychiczne nad byłą żoną. Po zebraniu materiału dowodowego policjanci będą wnioskowali o zastosowanie wobec niego dozoru. Hubertowi S. grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności.

Autor artykułu:

Fabryka amfetaminy na warszawskich Bielanach

February 20th, 2008

Kryminalni z warszawskich Bielan zlikwidowali wytwórnię amfetaminy i polskiej heroiny. Zatrzymali trzy osoby i zabezpieczyli kilogram amfetaminy, pół litra polskiej heroiny oraz cały arsenał półproduktów, odczynników, probówek, kolb, kuchenkę elektryczną oraz garnek z odpadami, służących do wytwarzania narkotyków. Dzięki dwudniowym działaniom na rynek nie trafiło kilka tysięcy działek heroiny i amfetaminy.

Kryminalni stale zajmują się zwalczaniem przestępczości narkotykowej na Bielanach i Żoliborzu. Prowadzą rozpoznanie środowiska przestępczego, patrolują miejsca szczególnie zagrożone tego typu przestępstwami. Bardzo często w ich ręce wpadają dilerzy narkotyków. Tym razem dzięki doskonałej pracy operacyjnej zlikwidowali wytwórnię amfetaminy i polskiej heroiny.

Od pewnego czasu do kryminalnych z Bielan docierały informacje, że w jednym z mieszkań na terenie Warszawy znajduje się wytwórnia narkotyków. Pracowali nad tą sprawą wiele dni. Gdy mięli już dostateczne dowody potwierdzające ich przypuszczenia, postanowili bliżej przyjrzeć się lokalowi. Wczoraj późnym wieczorem podjęli obserwację mieszkania. Uwagę ich zwróciły osoby stale wchodzące i wychodzące z lokalu. Osoby te wnosiły do środka wypchane torby podróżne. To sprawiło, że policjanci stali się jeszcze bardziej czujni. Wszystko wskazywało na to, że wewnątrz może znajdować się wytwórnia środków odurzających.

Wykorzystując element zaskoczenia kryminalni weszli do środka. Jeden z mężczyzn znajdujący się w środku próbował wypchnąć policjantów z lokalu. Funkcjonariuszy jednak szybko go obezwładnili. Za chwilę przybiegł drugi z kolegów, aby mu pomóc. Tego też obezwładnili funkcjonariusze. Ponadto, w lokalu znajdowała się jeszcze kobieta. 37-latka była bardzo zdenerwowana, nie chciała w ogóle rozmawiać z policjantami. Wewnątrz czuć było ostry zapach chemikaliów, dookoła porozstawiane były różne sprzęty do produkcji narkotyków. Na miejsce zostali wezwani chemicy z Laboratorium Kryminalistycznego, którzy zabezpieczyli około kilograma mokrej amfetaminy i pół litra polskiej heroiny oraz naczynia służące do ich produkcji: probówki, kolby, odczynniki chemiczne, kuchenkę elektryczną i garnek z odpadami.

Zatrzymano między innymi 46-letniego Jacka T. Podczas kontroli osobistej policjanci znaleźli u niego torebkę foliową z białą substancją oraz napełnioną strzykawkę. U jego kompana, 30-letniego Artura O., policjanci znaleźli torebkę z suszem. Zatrzymana został również Agnieszka S., która wynajmowała ten lokal. Wszyscy zostali przewiezieni do bielańskiej komendy. Na miejscu okazało się, że wszyscy mieli już konflikt z prawem. Notowani byli za posiadanie i produkcję narkotyków. Dzisiaj całą trójką zajmą się dochodzeniowcy. Prawdopodobnie najbliższe miesiące spędzą w areszcie.

Autor artykułu: